Mirosław TEPER

INSPIRACJA DEMARCZYK

Podczas słuchania piosenek Ewy Demarczyk
 powstały moje wyobrażania,
 które starałem się wyrazić w obrazach.
 Nie są to ilustracje lecz bardziej próby
 oddania moich emocji. 
Tematycznie obrazy nierzadko odchodzą
od tekstów piosenek sięgając w moje życie

 

INSPIRACJA DEMARCZYK KARUZELA Z MADONNAMI

KARUZELA Z MADONNAMI
wiersz MIRON BIAŁOSZEWSKI
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
 
Wsiadajcie madonny, madonny 
Do bryk sześciokonnych ...ściokonnych!
Konie wiszą kopytami nad ziemią,
One w brykach na postoju już drzemią.
Każda bryka malowana w trzy ogrniste farbki,
I trzy końskie maści: od sufitu, od dębu, od
marchwi.
Drgnęły madonny i orszak konny ruszył z kopyta.
Lata dookoła gramofonowa płyta, taka płyta:
Migają w krą anglezy grzyw i lambrekiny siodeł,
I gorejące wzory bryk kwiecisto-laurkowe.
A w każdej bryce vis a vis madonna i madonna,
W nieodmienionej pozie tkwi od dziecka
odchylona...
Białe konie, bryka, czarne konie, bryka, rude
konie, bryka,
Magnifikat!
A one w Leonardach min, w obrotach Rafaela,
W okrągłych ogniach, w klatkach z lin, w
przedmieściach i niedzielach,
I w każdej bryce vis a vis madonna i madonna,
I nie wiadomo, która śpi, a która jest natchniona.
Szóstka koni, one, szóstka koni, one, szóstka
koni, one,
Zakręcone!
I coraz wolniej karuzela puszcza refren,
I Peryfe...rafa...elickie madonny
Przed...mieścia... wymieniają konne piętro

Wsiadajcie w sześcio...!
 
 
KARUZELA Z MADONNAMI 2008r
akryl płótno 100X70cm (sprzedany)

 

INSPIRACJA DEMARCZYK TOMASZOW

TOMASZÓW
wiersz JULAIN TUWIM
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do 
Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza
trwa wrześniowa...

W tym białym domu, w tym pokoju, gdzie cudze
meble postawiono,
Musimy skończyć naszą dawną rozmowę, smutnie nie
skończoną.

Więc może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień
do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza
trwa wrześniowa...

Jeszcze mi tylko z oczu jasnych spływa do warg
kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz i jesz zielone
winogrona.

Ten biały dom, ten pokój martwy, do dziś się
dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble i wychodzili stąd w
zadumie.

A przecież wszystko tam zostało, nawet ta cisza
trwa wrześniowa,
Więc może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień
do Tomaszowa?
Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam: du holde 
Kunst...- i serce pęka,
I muszę jechać... więc mnie żegnasz, lecz nie
drży w dłoni mej twa ręka.

I wyjechałam, zostawiłam, jak sen urwała się
rozmowa,
Błogosławiłam, przeklinałam: du holde Kunst! Więc
tak? Bez słowa?

A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do
Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza
trwa wrześniowa...

Jeszcze mi tylko z oczu jasnych spływa do warg
kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz i jesz zielone
winogrona...
 
TOMASZÓW 2008r

akryl płótno 62X52cm (cena 1200zł)

 

INSPIRACJA DEMARCZYK GRANDE VALSE BRILANTE

GRANDE VALSE BRILANTE
wiersz JULIAN TUWIM
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
 
Ty – wódkę za wódką w bufecie... 
Oczami po sali drewnianej – i serce ci wali (Czy
pamiętasz?)
Orkiestra powoli opada przycicha
Powiada, że zaraz (Czy pamiętasz, jak ze mną...?)
Już znalazł twój wzrok moje oczy
Już idziesz – po drodze zamroczy –
Już zaraz za chwilę... (Czy pamiętasz, jak ze mną
tańczyłeś?...)
Podchodzisz na palcach i zaraz nad głową
grzmotnęło do walca
Porywa – na życie i śmierć – do tańca Grande
Valse Brillante

Refren:
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca
Panną, madonną, legendą tych lat
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca
Świat, co w ramiona ci wpadł
Wylękniony bluźnierca dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie
Unoszone gorąco, unisono dyszące
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema, co też są, lecz ich nie
ma
Bo rzęsami zakryte wnet zakryte, i w dół
Jakby tam właśnie były i błękitem pieściły
Jedno tę, drugie tę, pół na pół

Gdy przez sufit przetaczasz – nosem gwiazdy
zahaczasz
Gdy po ziemi młynkujesz, to udajesz siłacza
Wątłe mięśnie naprężasz, pierś cherlawą wytężasz
Będę miała atletę i huzara za męża

Refren...

A tu noga ugrzęzła, drzazga w bucie uwięzła
Bo ma dziurę w podeszwie mój pretendent na męża
Ale zawsze się wyrwie – i już wolny, odeszło
I walcuje, szurając odwiniętą podeszwą
Refren....
 
GRANDE VALSE BRILANTE. 2008r
akryl płótno 130X110cm (sprzedany)

INSPIRACJA DEMARCZYK JAKI ŚMIESZNY JESTEŚ POD OK

JAKI ŚMIESZNY JESTEŚ POD OKNEM
wiersz WINCENTY FABER
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
Jaki śmieszny jesteś pod oknem, 
gdy zapada chłodny zmierzch,
a nad miastem chmury ogromne,
i za chwilę pewnie będzie padał deszcz...

Lepiej skryj się, daj i mnie zasnąć,
po co masz na deszczu stać?
Przynieś sobie z domu parasol,
Przynieś sobie z domu płaszcz.

Na kwadrans przed dziewiątą
podchodzi zmierzch pod okno,
za zmierzchem ty przychodzisz też,
i widzę cię co chwilę
pożytku z ciebie tyle,
że mnie przeraża byle deszcz.

Kiedy czasem drogę twą przetnę,
w inną stronę zwracasz twarz
lub kupujesz w kiosku gazetę,
choć w kieszeni drugą taką samą masz.

Nieraz chciałam wcześniej odpocząć,
przemęczona trudnym dniem,
lecz pod oknem ciąle był nocą
twój zabawny, długi cień.

Więc dróg poznaj sto,
aby dojść do mych ust,
bo świat, cały świat
chcę ci zamknąć na klucz.
Już idź, uśmiech swój
zostaw u mnie jak ślad.
Jest noc, mijasz noc
lekkomyślny jak wiatr.
Na kwadrans przed dziewiątą 
podchodzi zmierzch pod okno,
za zmierzchem ty przychodzisz też,
i widzę cię co chwilę
pożytku z ciebie tyle,
że mnie przeraża byle deszcz.

Jaki śmieszny jesteś pod oknem,
gdy zapada chłodny zmierzch,
a nad miastem chmury ogromne,
i za chwilę pewnie będzie padał deszcz...

Po co włóczysz się tu jak widmo?
Tyś z księżyca chyba spadł!
Ale wiem, na polu jest zimno,
a ty masz we włosach wiatr.

Więc dróg poznaj sto,
aby dojść do mych ust,
bo świat, cały świat
chcę ci zamknąć na klucz.
Już idź, uśmiech swój
zostaw u mnie jak ślad.
Jest noc, mijasz noc
lekkomyślny jak wiatr.
La la la la la
La
la la la la la
Jest
noc, mijasz noc

lekkomyślny jak wiatr
 
JAKI ŚMIESZNY 2008r
akryl płótno 130X110cm (cena 1700zł)

INSPIRACJA DEMARCZYK TAKI PEJZAŻ

Tytuł oryginalny TAKI PEJZAŻ
 
Tytuł obrazu „TAKI PEJZAŻ-THANATOS I”
wiersz ANDRZEJ SZMIDT
Muzyka Zygmunt Konieczny
 
 
Psy kulawe 
stroją drogi
diabeł dziewkom
plącze nogi
ptaki drzewom
kwiaty czernią
po marzeniach
trupy biegną

taki pejzaż
taki pejzaż

rzadko zbrodniarz
łzą zapłacze
ślepy żebrak
znajdzie pracę
bosy rycerz
laur

taki pejzaż
taki pejzaż

wiatry sieją
sosny krzywe
nieprzydatne
a prawdziwe

głupek piosnkę
z nich wygładzi
snem napoi
gwiazdkę zdradzi
będzie pejzaż
śpiewny rzewny

taki pejzaż
taki pejzaż
 
TAKI PEJZAŻ THANATOS I  2008r
akryl  płótno 140X90cm (sprzedany)

WIERSZE WOJENNE BACZYŃSKIEGO THANATOS III

Tytuł oryginalny

WIERSZE WOJENNE BACZYŃSKIEGO

Tytuł obrazu „WIERSZE WOJENNE

BACZYŃSKIEGO THANATOS III”

Wiersz KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI

Muzyka ZYGMUNT KONIECZNY

 

Niebo złote Ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami
śpiewem jezior, zmierzchu graniem
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świst

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łaki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

Kto mi odda moje zapatrzenie
i mój cień, co za tobą odszedł?
Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
jak rośliny są - coraz młodsze.

I niedługo już - tacy maleńcy,
na łupinie z orzecha stojąc,
popłyniemy porom na opak
jak na przekór wodnym słojom.

Czerwień krwi dziecinnie się wyśni
jako wzdęte policzki wiśni.
Metal burz się wywiedzie na nowo
zapienioną dmuchawca głową.

A łez grzmot jak lawina kamieni
w małe żuki zielone się zmieni
i tak w wodę się chyląc na przemian
popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
tylko płakać będą na ziemi
zostawione przez nas nasze cienie.

Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, serduszka listków
w deszczów siwy splot.
I powietrza drżące strugi
Jak anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
W brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
Aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łaki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

Długą, wijącą się wstęgą głos

 ciepły w powietrzu stygnie,
aż jego dosięgnie w zmroku

 i szept przy ustach usłyszy.

"Kochany" - szumi piosenka

i głowę owija mu, dzwoni
jak włosów miękkich smuga,

 lilie z niej pachną tak mocno,

Że on, pochylony nad śmiercią,

zaciska palce na broni,
wstaje i jeszcze czarny

od pyłu bitwy - czuje,

że skrzypce grają w nim cicho,

więc idzie ostrożnie, powoli,
jakby po nici światła,

 przez morze szumiące zmroku

i coraz bliższa jest miękkość

 podobna do białych obłoków,
aż się dopełnia przestrzeń

i czuje je głosik miękki
stojący w ciszy olbrzymiej

na wyciągnięcie ręki.

"Kochany" - szumi piosenka,

 więc wtedy obejmą ramiona

Las nocą rośnie. Otchłań otwiera
usta ogromne, chłonie i ssie.

Przeszli, przepadli, dym tylko dusi
i krzyk wysoki we mgle, we mgle.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

 

THANATOS III  2008r

akryl płótno  125X89cm. (sprzedany)

 

INSPIRACJA DEMARCZYK POCAŁUNKI

Tytuł oryginalny POCAŁUNKI
Tytuł obrazu „POCAŁUNKI THANATOS II”
Wiersz Pawlikokowska-Jasnorzewska
Muzyka Zygmunt Konieczny
 
Wciąż rozmyślasz, uparcie i skrycie 
Patrzysz w okno i smutek masz w oku
Przecież mnie kochasz nad życie
Sam mówiłeś przeszłego roku

Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic, jestem może bledsza
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca
Lecz widać można żyć bez powietrza

Gdy się miało szczęście, które się nie trafia
Czyjeś ciało i ziemię całą
A zostanie tylko fotografia
To to jest bardzo mało

Powiedziałeś mi: kiedy do mnie piszesz
Nie wystukuj wszystkiego na maszynie
Dopisz jedną linię własną ręką
Kilka słów, doprawdy nic wielkiego
Tak tak tak....

Wciąż się śmiejesz, lecz coś tkwi poza tym
Patrzysz w niebo na rzeźby obłoków
Przecież ja jestem i niebem, i światem
Sam mi mówiłeś zeszłego roku

Nie widziałam cię...
 
POCAŁUNKI THANATOS II  2008r

akryl płótno  88X60cm (cena 1700zł)

 

INSPIRACJA DEMARCZYK CZARNE ANIOŁY

CZARNE ANIOŁY
wiersz WIESLAW DYMNY
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
 
 

Czarne anioły choć białoskrzydłe
A na ich twarzach miny obrzydłe
Na sinym niebie jak fajerwerki
Ale przeklęte raz i na wieki
To są anioły z mojej stodoły
Pouciekały przez dziury w dachu
Anioły śmierci z głowami węża
Latają w górze i czas tam mitrężą
Trzeba by wszystkie razem połapać
W pęczki powiązać wapnem ochlapać
I wsadzić do nieba czy trzeba nie trzeba czy

trzeba nie trzeba

 

Moja stodoła jest cała drewniana 
Na cztery strony jest pomyślana
Na czarno-biało jest malowana
A cała święcona i wykadzona
Tam produkuję te czarne anioły
Jeden we fraku a drugi goły
Trzeci ponury czwarty wesoły
Piąty jak trumna a szósty umarł

Przez sine niebo czarny ptak leci
Nie to nie ptak jest to anioł śmierci
Ma białe skrzydła z gęsiego pierza
A pysk ma taki jak pysk u zwierza
Siedem guzików ma u surduta
A dusza jego jadem zatruta
Rąk czternaścioro ma u tułowia
Na jednej głowie ma dwa wodogłowia
Ma uszu szesnaście ma czterdzieści nosów
A skrzydła jego potwornie łopocą potwornie łopocą

A skrzydła jego wielce szatańskie
Lecz choć on czarny toć anioł pański.
 
CZARNE ANIOŁY  2008r
akryl płótno115X80cm (cena 1700zł

INSPIRACJA DEMARCZYK GROSZKI I RŻE

GROSZKI I RÓŻE
wiersz HENRYK ROSTWORSKI
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
 
Masz takie oczy zielone 
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla ciebie mały ogrodnik
Zasadził groszków tysiąc
W kapocie stracha na wróble
Pragnął ci miłość przysiąc
Więc z koszem groszków mały strach
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy
O tysiąc więcej znalazł barw
Niż wyśnił sobie w nocy
I odtąd pod oknem twoim
Zaczarowany kamienny
Z bukietem groszków stoi
Strach romantyczny wierny

Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Dla ciebie mały ogrodnik
Posadził pnące róże
Że tobą był urzeczony
Pragnął cię nimi urzec
I z róż naręczem przyszedł raz
Prosić o jedno twe słowo
Oślepił go twych oczu blask
Milczałaś kolorowo
I odtąd pod oknem twoim
I groszki kwitną i róże
Na modłę wiotkich powoi
Pną się i pną po murze

Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż

Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
 
GROSZKI I RÓŻE 2008r
akryl płótno 90X70cm (sprzedany)

INSPIRACJA DEMARCZYK DESZCZE

Tytuł oryginalny : DESZCZE.
Tytuł obrazu: „DESZCZE-WILNO-ROSA”
wiersz : Krzysztof Kamil Baczyński
muzyka ZYGMUNT KONIECZNY
Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kochasz, taki szelest strun,
deszcz — życiu zmiłowanie.
 
Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu,
w liście, w aleje szklanych róż.
 
I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
Deszcz jest jak litość — wszystko zetrze:
i krew z bojowisk, i człowieka,
i skamieniałe z trwóg powietrze.
 
A ty u okien jeszcze marzysz,
nagrobku smutny. Czasu napis
spływa po mrocznej, głuchej twarzy,
może to deszczem, może łzami.
 
I to, że miłość, a nie taka,
i to, że nie dość cios bolesny,
a tylko ciemny jak krzyk ptaka,
i to, że płacz, a tak cielesny.
 
I to, że winy niepowrotne,
a jedna drugą coraz woła,
i to, jakbyś u wrót kościoła
widzenie miał jak sen samotne.
 
I stojąc tak w szeleście szklanym,
czuję, jak ląd odpływa w poszum.
Odejdą wszyscy ukochani,
po jednym wszyscy — krzyże niosąc,
a jeszcze innych deszcz oddali,
a jeszcze inni w mroku zginą,
staną za szkłem, co jak ze stali,
i nie doznani miną, miną.
I przejdą deszcze, zetną deszcze,
jak kosy ciche i bolesne,
i cień pokryje, cień omyje.
A tak kochając, walcząc, prosząc
stanę u źródeł — studni ciemnych,
w groźnym milczeniu ręce wznosząc:
jak pies pod pustym biczem głosu.
 
Nie pokochany, nie zabity,
nie napełniony, niedorzeczny,
poczuję deszcz czy płacz serdeczny,
że wszystko Bogu nadaremno.
Zostanę sam. Ja sam i ciemność.
I tylko krople, deszcze, deszcze
coraz to cichsze, bezbolesne.
 
DESZCZE WILNO-ROSA 2008r
akryl płótno 125X89cm (sprzedany)

PEJZAŻE

OD KILKU LAT UDAJE MI SIE MALOWAĆ PODCZAS MOICH PODRÓŻY. OBRAZY SĄ AUTENTYCZNIE MALOWANE W PLENERZE, CZASAMI TROCHĘ POPRAWIANE W PRACOWNI.

 

BAŁTYK 2007

ROWY 1 2007r akryl płyta

34X31cm w świetle (cena 800zł

 

BAŁTYK 2007

ROWY 2 2007r akryl płyta

33X26cm w świetle (cena 800zł)

 

BAŁTYK 2007

ROWY 3 2007r akryl płyta

40X25cm w świetle (cena 800zł)

 

TATRY 2007

RZEPISKA 1. 2007r

akryl płótno 50X40cm (cena 1200zł)

 

TATRY 2007

RZEPISKA 2. 2007r

akryl płótno 55X38cm (cena 1200zł)

 

TATRY 2007

RZEPISKA 3. 2007r

akryl płótno 55X38cm (cena 1200zł)

 

BAŁTYK 2008

POGORZELICA 1 2008r

akryl płótno 80X49cm (cena 1200zł)

BAŁTYK 2008

POGORZELICA 2  2008r

akryl płótno 80X49cm (cena 1200zł)

BAŁTYK 2008

NIECHORZE 2008r

akryl płótno 80X49cm (cena 1200zł)

BAŁTYK 2008

TRZĘSACZ 2008r

akryl płótno 80X49cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

ITEA 1. 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

ITEA 2 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

ITEA 3 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

KALOGERIKA 1 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

KALOGERIKA 2 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

LUTRA KILINIS 1 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

LUTRA KILINIS 2 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

NAFPLIO 1 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

NAFPLIO 2 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

NAFPLIO 3 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

KANDIA 1 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

GRECJA 2009

KANDIA 2 2009r

akryl płótno 80X50cm (cena 1200zł)

SYMULTANIZM AKCJI-GRECJA 2009

SYMULTANIZM AKCJI-GRECJA

 

Trzymam szpadę w dłoni.

Pilnuję porządku wszechświata.

Kamienna plaża w Grecji.

Dzieci i ptaki posnęły bezpieczne.

Ostatni statek odpłynął w ciemność.

Mój sen nie nadchodzi.

Rozmawiam z falami o…czasie.

Przerwane życie, powracające obrazy,

Mój wszechświat jest we mnie.

Tak trudno być chwilą.

Jeszcze trwam…..

SYMULTANIZM AKCJI-GRECJA

PŁÓTNO AKRYL 130,3X110,3cm (sprzedany)

DOLINA ŻYCIA

DOLINA ŻYCIA 2009r

AKRYL PŁÓTNO 194X94cm W ŚWIETLE (cena 3200zł)

ŚWIĘTY KRZYŻ DLA MAĆKA 2008r

ŚWIĘTY KRZYŻ DLA  MAĆKA 2008r

AKRYL PŁÓTNO NIEDUŻY (ZPREZENTOWANY)

 

SZYDŁW 2010r

SZYDŁÓW 2010r

akryl płótno 46x35cm (cena 800zł)

INSPIRACJA REQUIWM MOZARTA

MOTTO:

„Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie, w tym właśnie sęk!”

Mistrz i Małgorzata Michaił Bułhakow

 

Cykl  obrazów będącymi moimi rozważaniami na temat

życia, śmierci,  wiary inspirowanymi Mszą żałobną

Mozarta. Stworzyłem 10 kompozycji (akryl, różne

rodzaje płocień, juty collages) zamkniętych w szafach

z umieszczonymi lustrami w drzwiach.

Podczas wernisażu widz widzi zamknięte szafy

Z tytułami prac i  naklejonymi na drzwiczkach

tekstem łacińskim i polskim do poszczególnych

części Requiem. Każda z szaf oświetlona jest reflektorem.

 

 

 

Na tle fragmentów muzyki mszy Mozarta oraz czytanych

moich wierszy otwieram szafy ukazując widzom

ich zawartość. Tworzy się rodzaj działania parateatralnego.

Pod każdą szafą w skrzyneczkach leżą kopie moich

wierszy pzrzeznaczone dla widzów.

 

 

 

 

Lustra w drzwiczkach powodują powielanie się obrazów

tworząc ułudę nieskończonej przestrzeni.

 

 

 

 

 

REQUIEM

Poniżej prezentuję wszystkie 10 obrazów do Requiem

poprzedzone tekstem części mszy, zdjęciem zamkniętej

szafy, moimi wierszami do każdego obrazu oraz zdjęciem

obrazu.

W zdjęciach obrazów widać fragmenty odbicia obrazu

w lustrach.

Technika łączona płótno, tkaniny, juta, pasty i  farby

akrylowe, gazety, sznury, brokat.

Ostatni obraz wykonany jest z lustra z naklejonym

wzorem wykonanym techniką pozłotniczą szlagmetalem.

Wymiary szafy 185x92,5cm obrazu 176x83,5cm

(w świetle)

Istnieje możliwość zamówienia repliki obrazów, również

w innej skali. Cena do uzgodnienia w 1500-2500zł.

ZAPRASZAM.

TCHNIENIE WIECZNOŚCI.

 

1. Requiem

Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie

I światło wieczne niech im świeci

Tobie, o Boże, śpiewane są hymny na Syjonie

I Tobie ślubowanie zostanie oddane,

wypełnione w Jeruzalem

Wysłuchaj modlitwę moją do

Ciebie przyjdzie wszelkie ciało

Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie

I światło wieczne, niech im świeci

Panie, zmiłuj się nad nami

 

Chryste, zmiluj się nad nami

 


 

1. TCHNIENIE WIECZNOŚCI.

 

Myśli moje chowam za słowami

Duszę moją zakrywam obrazami.

Boje się prawdy o sobie?

Prochem jestem lecz staje przed wami.

 

Zdzieram z siebie szaty nie moje

Nagość mą mając w obronie.

O to Ja urodą marności skalany.

Urodzeniem przez życie grzebany.

 

Wieczność w mych oczach znajdziecie

Gdy spojrzeć w nie tylko zechcecie.

Jest w nich życie zamknięte,

Trwające i w przyszłość zaklęte.

 

Czas jest moim jedynym zbawieniem

Nęci mnie jeszcze swym pięknem.

Lecz Wieczności światło już mi świeci

Chodźmy tam wszyscy, i starzy i dzieci.

 

                                                            Mirosław Teper

 


 

DZIEŃ POMSTY

 

2. Dzień to pomsty, z której chwilą świat

pożary w popiół spylą. :

świadkiem Dawid ze Sybilą.

Jakże wielki strach nastanie,

 gdy Pan przyjdzie niespodzianie

 

sądzić wszystkie serc otchłanie.

 


 

2. DZIEŃ POMSTY

 

Szczęśliwym człowiekiem jestem

Myślę, że jutro znów będę.

A gdyby dziś było moim przeznaczeniem?

Ostatnim moim z Wami tchnieniem!

 

Lękać mam się sądu okrutnego?

Bez obrony spalą mnie niemego.

Jaka kara za me życie płonne?

Ogień? Nicość? Zapomnienie?

 

Myśli zaplątane w trwodze

Staję, wchodzę drżącym krokiem.

Więc dlaczego tak się boję?

Życia zmienić już nie mogę?

 

Jest nadzieja dziwna w śmierci

Dziś niech przyjdzie nie za wieki.

Idzie za mną przez me życie

Już jest tutaj, stoi blisko - Widzicie?

 

                                              Mirosław Teper

 

 


GŁUPIA TRĄBKA

 

3. Trąba, dziwnym grzmiąca tonem nad

zapadłych grobów łonem,

stawi wszystkich wraz przed tronem.

Śmierć z naturą przejmą dziwy,

gdy proch z grobów wstanie żywy,

 na Sędziego głos straszliwy.

Rejestr będzie przedłożony,

gdzie spisano bez osłony,

z czego ma być świat sądzony.

Gdy więc Sędzia na tron siędzie,

co się kryło, jawnem będzie :

pomsty piorun dotrze wszędzie.

Cóż nieszczęsny w onczas zrobię?
 Gdzie obrońcę znajdę sobie, 

 

gdy i święty drży w tej dobie

 


 

3. GŁUPIA TRĄBKA

 

Gdzie jest sędzia ten okrutny?

Wszyscy wstali już czekają.

Przyjdź i osądź niech się stanie.

Gdzie jest sędzia ten okrutny?

 

Stoję czekam, nie nadchodzi.

Co mam myśleć porzucony?

Chce mieć wszystko to za sobą

Stoję czekam, nie nadchodzi.

 

Mam tak czekać wieki całe?

Myśleć muszę o mym życiu?

Może w tym ta kara lub nagroda.

Mam tak czekać wieki całe?

 

Tara, netto, brutto – dupa.

Bzdura! Może zawołam hura!

Mam być sędzią przeciw sobie.

Tara, netto, brutto – dupa.

 

                                               Mirosław Teper

 


 

ZLECENIE-UMOWA

4. Królu gromów,

co od winy darmo zbawiasz wierne syny,

zbaw mnie, zdroju łask jedyny!

 


 

4. ZLECENIE-UMOWA

Treść umowy:

Zleceniodawca - Bliżej nieokreślony Stwórca.

Zleceniobiorca – Bliżej nieokreślony

wynik stworzenia.

Cel umowy: stworzenie świata.

 

W wyniku wprowadzenia umowy w życie.

Powstają umowne światy.

Cechą charakterystyczną których

Jest ich skończoność w czasie.

 

Umowne Te światy zamieszkują

Istoty rozumne zwane ludźmi.

Świadome swojego istnienia

Lecz pozbawione sensu istnienia.

 

Zleceniobiorcy zwani dalej ludźmi

Żyć będą bez świadomości umowności

W związku z czym unikną śmieszności.

Czasami mając wrażenie dziwności.

 

Stworzony świat miast, domów i ulic,

Teatrów, seriali, rodzinnego życia.

Państw, korporacji i fabryk,

Wydawać się będzie za jedynie możliwy.

 

Ludziom zostanie świadomość przemijania.

Chcieć będą poznać w jednym życiu sens istnienia.

Z niemożności tego powstanie metafizyka.

Z rezygnacji nauka, która godzi się na śmiertelność.

 

Jedynie sztuka przeciwstawi się:

Utratom jakie człowieka dotykają.

Bylejakości statystycznej jednostki.

Przemijaniu i nieodwracalności.

 

Zleceniobiorcy zwani wcześniej ludźmi

Po zakończeniu eksperymentu nie dostaną zapłaty.

I tak sobie niepotrzebni zostaną.

Bez ostatecznego zrozumienia wszystkiego.

Uwaga autora: mając do wyboru lęk lub śmieszność

Czy odważę się wybrać to drugie?

                                                         Mirosław Teper

 

 


 

WEHIKUŁ CZASU

5. Pomnij na to, Jezu drogi,

żeś wszedł dla mnie w ziemskie progi

nie gub mnie w on dzień, tak srogi!

Mnieś to szukał, zmęczon w drodze,

przez Krzyż zbawił, cierpiąc srodze :

takich prac niech plon znachodzę!

Słusznej pomsty Sędzio prawy,

odpuść grzech przez dar łaskawy,

przed ostatniej dniem rozprawy!

Jęczę, grzechów widząc morze,

 winy wstydem twarz ma gorze :

żebrzącemu przebacz Boże!

Ty, co Marii grzech zmazałeś,

łotra modłów wysłuchałeś,

i mnie też nadzieję dałeś.

Prośby me nie zgładzą kary :

lecz Tyś dobry jest bez miary,

spraw, bym nie wpadł w wieczne żary!

Miejsce daj w Twych owiec gronie,

niech od kozłów się obronię,

postaw mnie po prawej stronie.

 


 

5. WEHIKUŁ CZASU

 

Na początku byłem czasem.

Jestem, trwam, będę.

Wiem jak się zaczynałem,

Już nie pamiętam jak się skończyłem.

 

Nie ma materii, ani ziemi.

Nie ma przestrzeni a w niej istnienia.

Jest trwanie w czasie.

Jest oczekiwanie na to, co już było.

 

Nie jestem tu, nie jestem tam.

Moje serce to wehikuł czasu.

Byłem z Tobą gdy sadziłaś róże

Jestem przy Tobie gdy oczy zamykasz.

 

Jedność czasu i uczuć.

Pamiętam utracone sny.

Wieczne życie, Jedna chwila,

Jeszcze się nie zaczęła a już przeminęła.

 

                                                          Mirosław Teper

 


 

 

NAGIE MIECZE

6. Gdy odtrącisz potępionych

w żar płomieni niezgłębionych,

wezwij mnie do Twych zbawionych!

Z jękiem żebrzę przed Twym tronem ;

sercem z bólu w proch skruszonem :

pieczę miej nad moim zgonem .

 

 

6. NAGIE MIECZE

 

Cyniczny szafarzu ludzkiego życia.

Wyrywasz mnie ze snu szczękiem oręża,

Pyszny swą władzą i pewny zwycięstwa

Dwa nagie miecze wbijasz w me serce.

 

Nie dość Ci bólu? Karmisz się nieszczęściem.

Rozdzierasz ziemię co plony wydać miała

I wynik bitwy przegranymi nas czyni.

Dla czyjej chwały?  Drwisz z mego losu.

 

Za mało Ci zwycięstw? Ranisz na oślep?

Dwa nagie konta w Internecie!

Zamykam gębę. Nie chcę już nic mówić!

Krzywdź  mnie za brak wiary.

 

                                                             Mirosław Teper

 

 

 

MGŁA

7. O dniu płaczu, kiedy z gliny, na sąd ścisły

za swe czyny, wstanie człowiek, pełen winy!

 Więc mu okaż zmiłowanie : dobry Jezu,
 a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie! 
Amen



7. MGŁA

Mgła, gęsta zawiesina.

Myśli poplątane, oczy otwarte, szum w uszach.

Wyczuwam obecność innych, dostrzec nie mogę.

Mgła, gęsta zawiesina.

Czuję, jest, jest blisko.

Jak wygląda, co myśli, kim jest?

Przyjdzie,  spojrzy, dotknie, uśmiechnie się.

Czuję, jest, jest blisko.

Już chyba nie widzę.

Zmysły wyostrzone, wrażenie odeszło.

Stoimy obok siebie w samotność zaklęci.

Już chyba nie widzę.

Mirosław Teper

 

PIACHOLOGIA STOSOWANA

8. Panie Jezu Chryste, Królu chwały,

wybaw dusze wszystkich wiernych

zmarłych od mąk piekielnych i

z głębokości otchłani,

wybaw je z paszczęki lwa,

niech nie pochłonie ich piekło,

niech nie wpadną w ciemność :

lecz niechaj Krzyża Twego chorąży,

święty Michał, stawi je przed

Tobą w wiecznej światłości,

 którąś niegdyś obiecał

Abrahamowi i potomstwu jego.

Ofiary i modły, 
uwielbienia przynosimy Ci, Panie : 
Ty racz je przyjąć za dusze, 
których dziś pamięć obchodzimy ;
 spraw, Panie, niech przejdą ze śmierci do żywota, 
 który niegdyś dać obiecałeś 
Abrahamowi i potomstwu jego.



8. PIACHOLOGIA STOSOWANA

 

Sadzę kwiaty w moim ogrodzie.

Granatowe lilie z zielonymi łodygami.

Dzisiaj policzę ile ziaren piasku

mam w dłoni.

Jutro zapisze w zeszycie.

 Siedzę i maluje obrazy na plaży.

Niebo, drzewa,  plaża, morze.

Namaluje wszystkie plaże nad oceanami.

Liczę ziarenka piasku w moich obrazach.

Jadę karawaną z milczącymi ludźmi.

Liczę wydmy puste, mnożę je garściami.

Przejechałem sam wszystkie pustynie.

Zliczyłem góry zanim w piach się starły.

Tyle piachu! Czy uniosę tę liczbę?.

Czy pomnożę ją przez milion?

Aż tak dużo jest gwiazd? Po co to komu?.

Czy wszędzie tam jest miłość?

Każda gwiazda miała swojego sędziego.

W gwiazdach są żywe ogrody

 

A Gwiezdny ogrodnik nieczuły

 

Wciąż sadzi me lilie i patrzy jak więdną.

Mirosław Teper


MODLITWĄ BIAŁĄ

9. Święty, Święty, Święty

Pan, Bóg Zastępów

Pełne są niebiosa I ziemia chwały Twojej

Hosanna na wysokościach.

Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie

Hosanna na wysokościach

Błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie

Hosanna na wysokościach.

 

 

9. MODLITWĄ BIAŁĄ

 

Zamilcz! Otwórz oczy!

Światło, wszędzie światło.

Słońce, iskrzący pył.

Scena w Katedrze?

Katedra oknem się stała?

 

Dłonie w alabastrze zastygły.

Czekam. Czy jestem?

Na scenie Biały Paw.

Odwraca głowę i patrzy

Moim niebieskim okiem.

 

Istnieję? Czas jest mną?

Słyszę pogłos moich spojrzeń.

Czy jestem już snem?

Wstrząs! Cierpnę! Krzyczę!

Ten Paw we mnie gra.

 

Zamknąłem oczy, otwarłem usta.

Wciąż we mnie gra!

Poddałem się, już płynę.

To dar jest dla mnie jedynie.

Z muzyką pięknem się stałem.

 

Nagrodzony bez winy.

W ciszy harmonia zagrała.

Oczy nie słyszą. Usta nie patrzą.

Tęsknie za szczęściem.

Piękno moją Modlitwą Białą.

 

Paw pozostał Biały.

Cisza już wszędzie.

Lecz On jest we mnie.

I grać nie przestanie.

Otwórz oczy. Zamknij usta.

                                                         Mirosław Teper

 

 

 

NA IMIĘ MAM WOLNOŚĆ.

10. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata

Daj im spoczynek.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata

Daj im spoczynek wieczny.

Wieczna światłość niechaj im świeci,

Panie z Świętymi Twoimi na wieki,

gdyż litościwy jesteś.

Wieczne odpoczywanie racz im dać,

Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

Z Świętymi Twoimi na wieki, gdyż litościwy jesteś.

 

 

10. NA IMIĘ MAM WOLNOŚĆ.

 

Zrodzony od matki strudzonej,

W klatce wychowany,

Szczęśliwy być może po życiu,

W system wtłoczony bezmyślnej pracy,

Z klapkami na oczach,

Życie dla chwały przetrwania strwoniłem.

 

W snach mych niespokojnych,

Wciąż skrzydła mam białe,

Wzlecieć próbuję lecz nie mogę

Bo stopy zastygły w niemocy.

 

Oczy otwieram i widzę w nich błękit,

I Białą Antyczną Grecję,

Dotykam marmuru

I słyszę radosne orszaki Herosów.

 

Wzlecieć do Słońca i zginąć szczęśliwym

Niż lot swój zniżyć by znaleźć brzeg morza,

Umieram z niemocy by stanąć do Życia

Ochrzczony Mym Nowym Imieniem-WOLNOŚĆ .

 

                                                         Mirosław Teper

 

 

 

zaloguj
pobieranie danych, proszę czekać...
© pomysł i wykonanie sebastian@karpeta.org, 2009